Auto wyjechało zza zakrętu i jej oczom ukazał się hotel. Piętnaście, może szesnaście domków było rozrzuconych pomiędzy plażą, a recepcją. Po ich białych jak śnieg ścianach pięła się winna latorośl. Na prawo od głównego budynku stała jadalnia, po drugiej stronie znajdował się basen. Plaża była szeroka, były na niej leżaki i domki przywodzące na myśl Hawaje. W jednym miejscu w morze wdzierało się molo. Obiekt sprawiał wrażenie dobrze utrzymanego, ale dosyć starego.
- Lepszych hoteli nie było?- zapytała dziewczyna.
- Przecież wiesz, że Lio nie może przebywać w większości hoteli.
Lio, który tak naprawdę nazywał się Lionel siedział obok swojego pana- Daniela. Był to pies rasy foxterier. Daniel dostał go w drugiej klasie, a właściwie nie do końca dostał. Pojechał na wakacje do dziadków i znalazł wygłodzonego szczeniaka w krzakach przy drodze. Wziął go do domu. Jego dziadkowie nie mieli nic przeciwko, ale rodzice zgodzili się go zatrzymać dopiero po dłuższej rozmowie. Po pięciu latach nikt nie pamiętał, że Lio był znalezionym na wsi zwierzakiem.
Lio, Lio! Ciągle tylko ten Lio!- myślała Rebecka. Bardzo lubiła psy, a szczególnie pupila Daniela, ale chyba była ważniejsza od jakiegoś zwierzaka!
- Masz rację- dziewczyna starała się nie okazywać złości- poza tym, ten hotel wygląda całkiem przyzwoicie.
Taksówkarz rzucił coś po grecku. Przyjaciele wysiedli i udali się do zdobionej bramy, na której widniał błyszczący w słońcu napis "Hotel Poseidon"
***
Rebecka leżała z otwartymi oczami. Daniel już dawno spał. Lio też. Ale ona nie mogła zasnąć. Wciąż myślała o dziwnej sytuacji, która wydarzyła się podczas kolacji.
Chciała powiedzieć Danielowi, że idzie do pokoju. Nagle usłyszała za rogiem rozmowę. Jednym z rozmawiających był jej przyjaciel.
- Nie jest jeszcze gotowa!- powiedział
- Za niedługo On może powstać!- odpowiedział mu dziewczęcy głos- Nic mnie nie obchodzi co myślisz o jej gotowości.
- Kate ma rację. Daniel słuchaj, to jest idealny moment- do rozmowy włączył się jakiś chłopak.
- Dobra, zastanowię się
Nastolatek zaczął iść w stronę Rebecki. Dziewczyna szybko podbiegła do stolika, usiadła i starała się przybrać naturalny wyraz twarzy.
- Chcesz jutro iść na Akropol?
- Eee.. Tak, chętnie- odpowiedziała.
W pewnej chwili powieki zaczęły jej ciążyć, przerwała rozmyślania. Zasnęła.
Stała na szczycie wulkanu. Usłyszała głos, zdający się nadchodzić ze wszystkich stron:
- Panie, są wszyscy.
- Nareszcie!- te słowa były tak mocne, jakby mówiła sama ziemia- Zniszczę ją! Zniszczę ich wszystkich!!! I nikt mi nie przeszkodzi! Ha, Ha, Ha!
Nagle nastolatka poczuła niewidzialne oczy, przeszywające ją na wylot.
- Ależ Panie! Ona tu jest!
Sen urwał się po tych słowach.
Chciała powiedzieć Danielowi, że idzie do pokoju. Nagle usłyszała za rogiem rozmowę. Jednym z rozmawiających był jej przyjaciel.
- Nie jest jeszcze gotowa!- powiedział
- Za niedługo On może powstać!- odpowiedział mu dziewczęcy głos- Nic mnie nie obchodzi co myślisz o jej gotowości.
- Kate ma rację. Daniel słuchaj, to jest idealny moment- do rozmowy włączył się jakiś chłopak.
- Dobra, zastanowię się
Nastolatek zaczął iść w stronę Rebecki. Dziewczyna szybko podbiegła do stolika, usiadła i starała się przybrać naturalny wyraz twarzy.
- Chcesz jutro iść na Akropol?
- Eee.. Tak, chętnie- odpowiedziała.
W pewnej chwili powieki zaczęły jej ciążyć, przerwała rozmyślania. Zasnęła.
Stała na szczycie wulkanu. Usłyszała głos, zdający się nadchodzić ze wszystkich stron:
- Panie, są wszyscy.
- Nareszcie!- te słowa były tak mocne, jakby mówiła sama ziemia- Zniszczę ją! Zniszczę ich wszystkich!!! I nikt mi nie przeszkodzi! Ha, Ha, Ha!
Nagle nastolatka poczuła niewidzialne oczy, przeszywające ją na wylot.
- Ależ Panie! Ona tu jest!
Sen urwał się po tych słowach.