wtorek, 2 grudnia 2014

Prolog

-Czy to się kiedyś skończy?- myślała Rebecka Washington lecąca na upragnione wakacje, a dokładnie- do Grecji.
Na lotnisku ciepłe wybrzeże, lazurowe morze i starożytne budowle zdawały się być tak blisko, ale teraz, podczas niekończącego się lotu, były ukryte za murem monotonii. Obok Rebecki siedział Daniel Jacson- jej przyjaciel.
- Ile już lecimy?- spytała dziewczyna- Mam wrażenie, że cały dzień!
- Lot trwa dopiero godzinę. Jeśli chcesz, pożyczę ci moje MP3.
- Nie, dzięki- Dla Rebecki godziny dłużyły się potwornie, a muzyka z pewnością dodatkowo by je przedłużyła.
- Może się prześpisz?- zaproponował chłopak- Obudzę cię przed lądowaniem.
- Nie wiem czy zasnę, ale spróbuję.
Nastolatka, nie sądziła, że jest tak zmęczona, póki nie zamknęła oczu. Już po chwili wpadła w objęcia Morfeusza...
***
Rebecka miała wrażenie, że słyszy niewyraźne słowa. Minął moment, zanim zaczęła rozpoznawać pojedyncze wyrazy.
- Rebecka- powiedział głos z pewnością należący do Daniela- Rebecka, obudź się, zaraz lądujemy.
- Co?- dziewczyna obudziła się i spojrzała w okno- O rany!
Widok, który zobaczyła był warty takiego zachwytu. Pod samolotem, wiele kilometrów w dole niespiesznie przemykały białe plaże, turkusowe wybrzeża, granatowe, głębokie wody i żywo-zielone wzniesienia.
- I pomyśleć, że będziemy przebywać w tym kraju  przez całe dwa tygodnie.- powiedział Daniel do przyjaciółki- mam przeczucie, że będą to wspaniałe dwa tygodnie!
Ani on, ani Rebecka nie przewidywali, że zostaną w Grecji na dłużej...

2 komentarze:

  1. Bardzo fajne, będę czytać :)
    Zapraszam do mnie, do czytania oraz komentowania:
    http://only-love-raura.blogspot.com
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ♥. Co do twojego bloga, czekam na kolejne rozdziały ;)

    OdpowiedzUsuń